Bułgaria,  Historia,  Kultura,  Literatura,  Ludzie,  Polska

Mickiewicz w Burgas

Krótki jego pobyt na odchodnym.

W Burgas względnie rzadko słychać dziś język polski. Szczególnie porównując do całej reszty Bałkanów, gdzie czasem nawet sprzedawcy zaczynają goworzyć po naszemu. Jak na przykład w Mostarze będącym dla wielu przystankiem na drodze do Medziugorie. Lub w Ochrydzie. Sozopolu. Makarskiej. Kotorze. Wszędzie.

Polakom Burgas kojarzy się głównie z lotniskiem, z którego są później rozwożeni po okolicznych mieścinach na wywczas, a samo miasto jest celem wakacyjnym częściej wybieranym przez samych Bułgarów. I miejscem zamieszkania dla ponad dwustu tysięcy osób.

Miasto to posiada bogatą bazę noclegową, szerokie i codziennie sprzątane plaże, a dzięki położeniu w zatoce – nieco cieplejszą wodę. Na spacer można iść na całkiem długi deptak albo do jeszcze dłuższego Ogrodu Morskiego. Park ten, jak większość w Bułgarii, jest świetnie zagospodarowany. Masa knajpek, stanowisk z jedzeniem, zieleni i ławek. Plus widok na morze.

I pomniki. Różne, wszelakie, bohaterów mniej lub bardziej znanych, a wśród nich polski akcent. Pomnik Adama Mickiewicza. Dlaczego?

Adam Mickiewicz umarł nagle w listopadzie 1855 roku w Stambule. Krótko przed swoim wyjazdem do Turcji zatrzymał się na pewien czas w Burgas. Dla nas to mało znany epizod, dla Bułgarów wystarczający, by móc napisać na pomniku, że tu mieszkał.

Адам Мицкевич (1798-1855)

Велик полски поет и революционер, борец за свобода и славянско братство. Живял в Бургас през 1855.

Wielki polski poeta i rewolucjonista, wojownik o wolność i słowiańskie braterstwo. Żył w Burgas w 1855 roku.
Pomnik Mickiewicza w Burgas / fot. własne

Autorem odsłoniętego w 1949 roku pomnika jest Георги Киселинчев (Georgi Kiselinczew). Jest on autorem wielu płaskorzeźb i detali architektonicznych również w Sofii.

Skąd jednak ten Mickiewicz w Burgas?

Ano jadąc do Turcji zatrzymał się tam między 6 a 16 października 1855. Jak na średniej długości turnusie wypoczynkowym. Podobno jego przybycie było niespodzianką dla zgromadzonych tutaj działaczy polonijnych. Nikt na niego w porcie nie czekał, nikt nawet nie wiedział jak wygląda. Gdy jeden z towarzyszy Mickiewicza przedstawił go zebranym dość przypadkiem oficerom miano się zaskoczyć i uradować, a gdy już Czajkowski przedstawił swojego gościa całemu pułkowi – „zapanowało święto prawdziwe”.

I tak przez kilka dni organizowano szereg atrakcji ku pokrzepieniu serca poety. Musztry, defilady, polowania, pokazy sprawności wojsk, które miały wywrzeć niemałe wrażenie na Mickiewiczu. I dwie całonocne biesiady.

Pierwsza odbyła się w polu, a według jedynej dostępnej relacji miała wyglądać tak:

Od tej lipy tedy, w owalno podługowaty okrąg, w kolano wykopane rowy stanowiły ławy dla gości; a stół był podsypany ziemią, wyłożony tarcicami i okryty granatowym suknem, ławy zaś czerwonym. Wokoło były gęsto w ziemię pozabijane lance z czerwonymi chorągiewkami, wieńce laurowe wisiały od jednej do drugiej, a na każdym grocie lancy była latarnia. Pod lipą nareszcie zrobiony był tron z samych siodeł, uzbrojony karabinkami, pistoletami i pałaszami (…) [wieczerza] jak to w obozie żołnierskim, była niezła, tak się przynajmniej wszystkim wydało; potrawy niewyszukane, ale smaczne a i wina mieliśmy wcale niezłe”

Nad wszystkim miał też wisieć transparent z napisem „Niech żyje Polska i jej Wieszcz”. Sam Wieszcz też miał wznieść piękny toast za oficerów i żołnierzy życząc sobie, by noc ta trwała jak nadłużej. Do pobliskiej wsi na spoczynek udali się nad ranem.

Tak mijały dni. Mickiewicz miał przesiadywać pod namiotem z fajką i rozmawiać z oficerami. Podobno czuł się tam jak na Siczy Zaporoskiej.

Według relacji Sawiczewskiego w menu była kiepska i tłusta baranina, bigos dobry choć też tłusty i polany winem. Już po tej pierwszej uczcie Mickiewicz miał narzekać na dolegliwości żołądkowe, co nie było jednak zbyt zaskakujące patrząc na jadłospis i sposób przygotowania potraw.

Pisał on jednak, że na poetę w Burgas oczekiwano, co stoi w sprzeczności z pozostałymi relacjami.

Druga biesiada miała się odbyć 10 października, ale że pogoda nie była już tak sprzyjająca by ucztować pod gołym niebem pułkownik Kikor zarządził połączenie kilku namiotów wojskowych tworząc improwizowaną salę chroniącą przed niepogodą.

I znów balowano do białego rana. Jej koniec wyznaczyła dopiero pobudka. Tutaj znów lała się wódka, kwaśny barszcz z tłustą baraniną i stare salami. Już podczas jedzenia Mickiewicz miał na to narzekać i nie wyglądać najlepiej.

Rankiem Mickiewicz odmówił udziału w pokazie musztry narzekając na ból żołądka. Pozwolił sobie na udział w polowaniu, ale podwieczorku odmówił. Tak samo jak obiadu następnego dnia. Gdy tylko poczuł się trochę lepiej opuścił Burgas statkiem. Podobno pocztowym, a miał go tam odwieźć wóz ambulansowy.

Początkowo załoga obozu miała nieco bagatelizować dolegliwości Mickiewicza, ale gdy kilka tygodni później doszła ich wieść o jego śmierci zaczęto podejrzewać, że jego kondycję biesiadowanie mocno nadwyrężyło.

Na ile prawdziwe są te relacje, a na ile ubarwione w duchu romantycznego patriotyzmu – nie wiadomo. Ale na pewno są ciekawymi anegdotami do życia poety.

Źródła

Dobrosława Świerczyńska Zapomniane relacje o pobycie Mickiewicza w Burgas Pamiętnik Literacki : czasopismo kwartalne poświęcone historii i krytyce literatury polskiej 81/4, 217-228 1990
https://opoznai.bg/view/pametnik-na-adam-mitzkevich-burgas?mobi=false

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.