Kraje

Nie ma wśród badaczy ani miłośników Bałkanów jasnej granicy, które kraje się do nich zaliczają, gdzie dokładnie przebiega granica ani na jakiej podstawie można wyodrębnić państwa bałkańskie.

Dla jednych będzie to granica półwyspu na rzece Sawie; dla drugich będą to państwa będące historycznie pod wpływem Osmańskim, choć wyłączając Węgry. Dla innych będzie to od granicy byłej Jugosławii na południe, ale bez Słowenii, a dla kolejnych – razem z nią. Także i Rumunia z Mołdawią bywają pomijane, choć nie zawsze.

Nie zagłębiając się teraz w meandry definicji przyjmiemy, że tematyka strony będzie dotyczyła szeroko rozumianej Europy Południowej, ze szczególnym uwzględnieniem Bałkanów.

Krótka prezentacja krajów:

Albania. Kiedyś mówili, że nie istnieje, ale istnieje i nie ma się dobrze. Jeden z najbiedniejszych krajów Europy, a przy tym najbardziej fascynujących. Niedostępny, górzysty kraj, którego początki owiane są tajemnicą. Nikt nie wie skąd się wzięli, choć teorii jest sporo, mało kto wie co oni wygadują, bo język jedyny w swoim rodzaju.

Bułgaria. Wynalazcy cyrylicy. Ciepłe morze, piaszczyste plaże, tanie wakacje. Banica, wszechobecne automaty z kawą i rakija. Wołowina w cenie kurczaka i rzymskie ruiny.

Rumunia. Siedmiogród, Drakula, Ceaușescu. Największa populacja niedźwiedzi i wilków w Europie, masa klasztorów i kościoły wiejskie przerobione na zamki.

Mołdawia. Tam mówią po mołdawsku, który jest wersją rumuńskiego. Numa numa jej jest właśnie po mołdawsku, czyli po rumuńsku, ale po mołdawsku. Wschodnia część Mołdawii, między Dnieprem a Ukrainą, ogłosiła kiedyś niepodległość i stała się skansenem radzieckim zarządzanym przez Sheriffa. Sheriff to wszechobecna korporacja. Polakom znana głównie z tego, że Legia odpadła po dwumeczu z Sheriffem Tyraspol.

Grecja. Kraj tradycjami sięgający antyku, wyspy, anyżowa wódka, spuścizna kulturalna wywierająca wpływ na całą cywilizację zachodnią, od paru lat gospodarczo w permanentnym kryzysie.

Kosowo. Dla jednych część Serbii, de facto niezależne państwo uznawane przez Polskę. Niedawno prezydenta i premiera wezwano na procesy w związku ze zbrodniami wojennymi, jakich mieli się dopuścić podczas wojny. Zamieszkane głównie przez Albańczyków z mniejszością serbską, głównie na północy.

Serbia. Mówią tam w prawie takim samym języku co w Chorwacji, więc jeśli zrozumieliście coś na wakacjach w Chorwacji, to i w Serbii się dogadacie. Jeszcze paręnaście lat temu tworzyła federację z Czarnogórą, ale ta ogłosiła niepodległość po referendum i bezkrwawo opuściła federację. Potem niepodległość ogłosiło jeszcze Kosowo, ale z tym Serbowie się nie zgadzają, choć niewiele już mogą poradzić.

Macedonia Północna. Do niedawna tylko Macedonia, ale Grekom się nie podobało, więc blokowali rozmowy integracyjne Macedonii z Europą, a na forum międzynarodowym używano nazwy FYROM. Na podstawie porozumienia Macedonia zgodziła się dodać do nazwy człon Północna. Ale do integracji daleko, bo Bułgaria uznała, że język macedoński to dialekt bułgarskiego i można mówić co najwyżej o oficjalnym języku używanym w Macedonii Północnej, poza tym podobno Macedończycy mieli ukraść Bułgarom bohatera narodowego i to niejednego, więc teraz to Bułgarzy blokują jej rozmowy. Poza tym mało znany epizod albańskiego powstania zbrojnego na początku tysiąclecia, a w 1963 roku trzęsienie ziemi zniszczyło stolicę.

Bośnia i Hercegowina. Tak naprawdę trzy mniej lub bardziej niezależne i współzależne entytety, z których jeden jest jednocześnie autonomiczny i częścią pozostałych dwóch. Jedyny w swoim rodzaju system polityczny, oparty na porozumieniu z Dayton, którego oryginał udało się z resztą zgubić.

Chorwacja. Niepodległość zyskała po odłączeniu od Jugosławii, podobnie jak kilka innych państw regionu. Popularny kierunek turystyczny, malownicze krajobrazy, Dubrovnik oddzielony skrawkiem Bośni i Hercegowiny i dziesiątki wysp będących zatopionymi szczytami górskimi.

Słowenia. Najbogatsze państwo regionu, najczęściej uznawane za geograficznie i kulturowo leżące poza Bałkanami, ale że było częścią Jugosławii, to czemu by je tu pomijać?

Czarnogóra. Tak naprawdę Czarnolesie, bo „gora” oznacza gęsty las, ale nikt się tym nie przejmuje. Tylko anglofoni wypowiadają Montenegro trochę inaczej, by uniknąć n-worda i oskarżeń o rasizm (serio). Do tego Budva, Kotor, Durmitor i samotne plaże.

Węgry. Polak-Węgier, dwa bratanki, co nie? Popularny kierunek weekendowych wypadów Polaków z południa w czasach przedkowidowych, choć Przyjazd o 5:50 na dworzec Kelenföld brzmi jak tytuł horroru, to jednak wspaniały kraj z nieco już zapomnianym wśród polskich turystów Balatonem, choć mimo tego możemy spotkać tam rodaków co krok.

Cypr. Wyspa na Morzu Śródziemnym. W połowie grecka, w połowie turecka, wcale bałkańska. Do dziś podzielona po wojnie z 1974 roku, kiedy junta czarnych pułkowników próbowała przyłączyć ją do Grecji prowokując tym turecką inwazję. Formalnie do Unii Europejskiej należy całość, choć Turecka Republika Cypru Północnego jest uznawana tylko przez Turcję oraz Nachiczewańską Republikę Autonomiczną.

Liberland. Hehe.