Belgrad,  Historia,  Jugosławia,  Kosowo,  Kraje,  Prawo,  Serbia

Bombardowanie telewizji

Komentarz do decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 12 grudnia 2001 r. 52207/99 dotyczącego odpowiedzialności państw NATO za bombardowania w Federacyjnej Republice Jugosławii.

Vlastimir i Borka Banković, Živana Stojanović, Mirjana Stoimenovski,

Dragana Jaksimovići Dragan Suković

przeciwko

Belgii, Republice Czeskiej, Danii, Francji, Niemcom, Grecji, Węgrom, Islandii,

Włochom, Luksemburgowi, Holandii, Norwegii, Polsce, Portugalii, Hiszpanii, Turcji

i Wielkiej Brytanii.

Tło sprawy

Wskutek fiaska rozmów dotyczących zażegnania konfliktu między rządem jugosłowiańskim a kosowskimi bojownikami Sojusz Północnoatlantycki 24 marca 1999 roku bez autoryzacji Rady Bezpieczeństwa ONZ rozpoczął serię nalotów na terytorium Jugosławii. 23 kwietnia jednym z celów stała się siedziba radia i telewizji serbskiej przy ulicy Takovska. Budynek uległ zniszczeniu, w wyniku nalotu śmierć poniosło 16 osób a kolejnych 16 zostało rannych. Wniosek o postępowanie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym został odrzucony zarządzeniem z 2 czerwca 1999 roku. 2 czerwca 2000 roku Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Byłej Jugosławii odmówił wszczęcia dochodzenia w sprawie zbadania działań sił operacyjnych NATO.

Zarzuty i odpowiedź

Skarżący zarzucili pozwanym, że wskutek bombardowania budynku RTS w dniu 23

kwietnia 1999 roku przez siły NATO jurysdykcję przejęły siły sprzymierzone, więc spoczywał na nich obowiązek zapewnienia praw i wolności zgodnie z art. 1 Konwencji o prawach człowieka i podstawowych wolnościach („Wysokie Układające się Strony zapewniają każdemu człowiekowi, podlegającemu ich jurysdykcji, prawa i wolności określone w rozdziale I niniejszej konwencji”). Zarzucili naruszenieartykułów drugiego (prawo do życia), dziesiątego (wolność słowa) i trzynastego (prawo do skutecznego środka odwoławczego). Na podparcie tezy o sprawowaniu nad terytorium FRY jurysdykcji skarżący stwierdzili, że ich działania wywoływały skutki w FRY.

Zaproponowali też swego rodzaju gradację jurysdykcji i uznanie, że rządy są odpowiedzialne za konwencję tylko w taki stopniu, w jakim sprawują jurysdykcję, a ta byłaby oceniania zgodnie z zasadą proporcjonalności.

Rządy pozwane całkowicie zakwestionowały dopuszczalność sprawy. Podstawowym i głównym argumentem za odrzuceniem wniosku – na co wskazuje sformułowanie „przede wszystkim” – było niepodleganie skarżących pod jurysdykcję pozwanych państw w rozumieniu art. 1 Konwencji.

Poza tym powołano się na zasadę Monetary Gold, zgodnie z którą Trybunał nie może rozstrzygać meritum sprawy, jeśli rozstrzygane będą prawa i obowiązki Stanów Zjednoczonych, Kanady i samego NATO.

Dodatkowo rząd francuski podniósł, że bombardowania nie można przypisać pozwanym państwom, a co najwyżej NATO, która jest organizacją o odrębnej osobowości prawnej, bytem istniejącym niejako „obok” państw. Rządy Węgier, Włoch i Polski stwierdziły, że skarżący nie wypełnili przesłanek z art 35 ust. 1 Konwencji tj. nie wyczerpali skutecznych środków odwoławczych w tych państwach.

Poza tym podniesiono argument, że pozytywne rozpatrzenie skargi mogłoby

stworzyć w prawie międzynarodowym swego rodzaju precedens nakładający na Państwa-Strony obowiązek ochrony gwarantowanych praw nawet wtedy, gdy nie są w stanie tego uczynić, co mogłoby je zniechęcić do podejmowania działań w obronie praw człowieka.

Skarżący stanowczo nie zgodzili się z tym argumentem, wskazując, że bardziej niebezpieczne byłoby nie uznać odpowiedzialność państw za naruszenia konwencji, tym bardziej, że przedmiotowa sprawa nie dotyczyła misji prowadzonej w ramach mandatu ONZ. Powołali się też na wyrok ws. Loizidou i argumentowali, że należy w tym wypadku zastosować pojęcie ukutej w nim „rzeczywistej kontroli”, ponieważ straty NATO w powietrzu były niewielkie. Według skarżących przyjęcie ich propozycji rozumienia jurysdykcji stworzyłoby wykonalne kryterium stosowania EKPCz, a to dałoby realny instrument sprawowania kontroli nad działaniami państw wywierającymi skutek poza ich terytorium. Wskazali także, że odrzucenie ich interpretacji uczyniłoby część zapisów Konwencji bezprzedmiotowymi, a w szczególności artykuł 15 (W przypadku wojny lub innego niebezpieczeństwa publicznego zagrażającego życiu narodu, każda z Wysokich Układających się Stron może podjąć środki uchylające stosowanie zobowiązań wynikających z niniejszej konwencji w zakresie ściśle odpowiadającym wymogom sytuacji, pod warunkiem że środki te nie są sprzeczne z innymi zobowiązaniami wynikającymi z prawa międzynarodowego).

Decyzja Trybunału

Trybunał jednogłośnie uznał skargę za niedopuszczalną. Uznał, że zaskarżone działanie pozwanych nie powoduje ich odpowiedzialności, ponieważ nie można pozwanym przypisać sprawowania jurysdykcji nad terytorium FRY, a ta jest podstawą odpowiedzialności na podstawie EKPCz. Jednocześnie uznał, że w związku z powyższym nie potrzeby rozpatrywać pozostałych twierdzeń stron.

Trybunał podkreślił, że wyjście poza zasadę terytorialności ma zawsze charakter wyjątkowy i nie można przyjmować, że każde naruszenie w każdych warunkach rodzi odpowiedzialność konwencyjną. Poza tym przyjęcie twierdzeń skarżących byłoby równoznaczne z uznaniem, że każdy negatywny czyn Państwa Strony, gdziekolwiek popełniony, stanowi rozciągnięcie jurysdykcji państwa a, według Trybunału, art. 1 nie obejmuje takiego podejścia do jurysdykcji. W opinii Trybunału takie rozciągnięcie jurysdykcji czyniłoby art. 1 powierzchownym i pozbawionym jakiegokolwiek celu. Ponadto, gdyby twórcy Konwencji mieli na myśli szeroko rozumianą jurysdykcję, to przyjęliby tekst zbliżony lub identyczny z brzmieniem art. 1 Konwencji genewskich. Ponadto Trybunał uznał, że proponowane znaczenie jurysdykcji zrównałoby podleganie jurysdykcji z kwestią możliwości zostania uznanym za ofiarę naruszenia praw gwarantowanych przez Konwencję, a te są odrębnymi i różnymi warunkami dopuszczalności.

Komentarz

Trybunał za kluczową dla rozpoznania uznał kwestię istnienia jurysdykcji zaskarżonych państw, a uznawszy jej brak pozostałe kwestie pozostawił bez rozpoznania. Z tego powodu najwięcej miejsca poświęcone zostanie zagadnieniu jurysdykcji, jako kluczowemu, a kwestie poboczne zostaną przytoczone tylko niejako na marginesie.

Konieczne jest przyjęcie jakiejś definicji jurysdykcji. Shaw podaje, że jest to

zdolność państwa do oddziaływania na ludzi, własność i okoliczności oraz stanowi odzwierciedlenie podstawowych zasad: suwerenności państwa, równości państw i nieingerencji w sprawy wewnętrzne. Podstawowa i główna cecha suwerenności, polega na korzystaniu z uprawnień do zmieniania, tworzenia lub rozwiązywania stosunków prawnych i wypowiadania zobowiązań. Może się to dokonywać za pomocą działań ustawodawczych lub wykonawczych albo na drodze sądowej”.

Można więc w skrócie zdefiniować jurysdykcję jako rzeczywiste, władcze kształtowanie sytuacji prawnej i faktycznej osób oraz rzeczy na określonym terenie, realizujące się za pomocą działań ustawodawczych, wykonawczych lub sądowych.

Z definicji wyłania się obraz jurysdykcji jako uprawnienia niejednolitego, który możemy podzielić na trzy rodzaje za kryterium przyjmując sposób jej sprawowania:

  1. jurysdykcję ustawodawczą, czyli kompetencję do tworzenia, zmieniania i uchylania obowiązujących aktów pranych;
  2. jurysdykcję sądowniczą, czyli kompetencję do władczego rozstrzygania spraw wniesionych przed sądy państwowe;
  3. jurysdykcję wykonawczą, czyli kompetencję do egzekwowania obowiązującego prawa, włącznie z zastosowaniem przymusu.

To rozróżnienie jest kluczowe dla dalszych rozważań, bowiem wskazuje, że „jurysdykcja” nie jest pojęciem jednolitym i niepodzielnym, ale w jego ramach można i należy wyróżnić kilka typów. Dopiero one razem, powiązane i wzajemnie się uzupełniające, składają się na pojęcie jurysdykcji, a każdy z nich może być – i zazwyczaj jest – wykonywany przez zupełnie inne podmioty.

W sprawach dotyczących kontrolowanej przez Turków północnej części Cypru w orzecznictwie pojawiło się kryterium „całkowitej efektywnej kontroli”. Użycie sformułowania „całkowite” sugeruje, że wymagana jest rzeczywista zdolność do sprawowania jurysdykcji w każdym z tych trzech aspektów. Nie musi być ona sprawowana bezpośrednio – wystarczy, że dane państwo swoimi działaniami zabezpiecza realną władzę instytucji lokalnych, a co więcej, może być też bezprawna. Aby móc uznać odpowiedzialność państwa w ramach jurysdykcji „pośredniej” należałoby zważyć, czy siły lokalne byłyby w stanie sprawować ją bez jej wsparcia.

Zaskakująca jest teza Trybunału, że wyjście poza zasadę terytorialności ma zawsze charakter wyjątkowy i że przyjęcie twierdzenia skarżących byłoby równoznaczne z uznaniem, że każdy negatywny czyn Państwa-Strony gdziekolwiek popełniony stanowi rozciągnięcie jurysdykcji. Trybunał zastosował tu tak szeroką interpretację zarzutów skarżących, że aż chciałoby się powiedzieć: „non sequitur”. Każda sprawa, choć może być podobna do innych, to jednak różni się zawsze okolicznościami i stanem faktycznym, a zadaniem Trybunału jest rozpatrywać je indywidualnie. Takie zagrożenie nie miałoby więc miejsca.

W tym kontekście Trybunał powołał się na odmienne brzmienie art. 1 EKPCz od brzmienia art 1. Konwencji Genewskich, które miałoby świadczyć o konieczności odrzucenia proponowanej przez skarżących wykładni. W art. Konwencji Genewskich można przeczytać: „Wysokie Umawiające się Strony zobowiązują się przestrzegać i dopilnować przestrzegania niniejszej Konwencji we wszelkich okolicznościach”,podczas gdy EKPCz mówi o „zapewnieniu określonych praw i wolności każdemu człowiekowi podlegającemu jurysdykcji Państw-Stron”.

To rozróżnienie jest istotne, ponieważ Konwencje genewskie dotyczą jednak w dużej mierze sytuacji wojennych lub zbliżonych, EKPCz dotycząc głównie czasu pokoju nakłada na Państwa-Strony zobowiązania względem przede wszystkim własnych obywateli. Sformułowanie „dopilnować przestrzegania w każdych okolicznościach” w istocie mogłoby być bardziej brzemienne w skutkach dając casus belli dla państw prowadzących ekspansywną politykę. Przykładem mogą być działania Rosji wobec Krymu, usprawiedliwiane „ochroną praw człowieka”, sama Republika Krymska w swojej deklaracji niepodległości wprost powołała się na casus Kosowa. Dzięki sformułowaniu „podlegających jurysdykcji” mamy jasne wskazanie, że obowiązek przestrzegania i dopilnowania dotyczy przede wszystkim spraw krajowych, ale jednocześnie nie wyklucza odpowiedzialności w ramach jurysdykcji wykonawczej sprawowanej poza swoim terytorium.

Art. 52 I Dodatkowego Protokołu do konwencji genewskich z 12 sierpnia 1949 r., dotyczący ochrony ofiar międzynarodowych konfliktów zbrojnych definiuje cele militarne jako „takie, które z powodu swej natury, swego rozmieszczenia, swego przeznaczenia lub wykorzystania wnoszą istotny wkład do działalności wojskowej i których całkowite lub częściowe zniszczenie, zajęcie lub zneutralizowanie daje określoną korzyść w danej sytuacji”, a „ataki powinny być ściśle ograniczone do celów wojskowych”. RTS zaczął ponowne nadawanie już po trzech godzinach.

W raporcie NATO z 21 marca 2000 roku cele NATO zostały zdefiniowane w taki sposób:

Kampania powietrzna podjęta została celem osłabienia serbskich zdolności wojskowych, zarówno w sensie strategicznym jak i taktycznym. Ataki na cele taktyczne, jak artyleria i dowództwa wojskowe, miały bardziej natychmiastowy skutek w zapobieganiu czystkom etnicznym w Kosowie. Ataki przeciwko strategicznym celom, jak ministerstwa czy rafinerie, miały długoterminowy i szerszy wpływ na serbską machinę wojenną”.

Nie ulega wątpliwości, że w przedmiotowej sytuacji do „całkowitej efektywnej kontroli” nie doszło. NATO nie sprawowało nad Jugosławią władzy ustawodawczej ani sądowniczej, nie było to też ich celem. Bombardowanie budynku RTS nie było jednak bezcelowym aktem wojennego terroru, ale służyło konkretnemu celowi. W pierwszej kolejności chodziło o zatrzymanie „machiny propagandowej” Milosevica i zatrzymanie „rozpowszechniania ich wersji wydarzeń”. Naloty na RTS były jednocześnie częścią większej operacji „Allied Force”, której celem było zmuszenie reżimu jugosłowiańskiego do przestrzegania norm prawa międzynarodowego.

Uzasadnionym jest więc twierdzenie, że NATO przejęło część jurysdykcji wykonawczej państwa jugosłowiańskiego w tym zakresie, w jakim nie mógł lub nie

chciał jej wykonywać.

Ostatecznie uznanie nalotów za bezprawne – zarówno całej interwencji jak i samego bombardowania RTS – jest kwestią bez większego znaczenia dla przedmiotowej sprawy, ponieważ w sprawie Loizidou przeciwko Turcji Trybunał uznał, że odpowiedzialność Państwa może pojawić się w następstwie działań nie tylko zgodnych z prawem, ale również bezprawnych. Ewentualna bezprawność rodziłaby inną odpowiedzialność, ale nie wykluczałaby odpowiedzialności na gruncie EKPCz.

Dlatego postulat skarżących o wprowadzeniu gradacji jurysdykcji oceniam jako mający silne podstawy. Nie doszło do rozciągnięcia całej jurysdykcji, ale jedynie wykonawczej w ograniczonym zakresie, więc nie można mówić o „całkowitej efektywnej kontroli”, ale można mówić o „efektywnej kontroli w zakresie w jakim rząd jugosłowiański był niezdolny do jej zapewnienia”. I w tych właśnie granicach należałoby ocenić odpowiedzialność pozwanych.

Tym bardziej, że zgodnie z opinią Niezależnej Międzynarodowej Komisji ds. Kosowa (IICK) uznano, że interwencja NATO była „nielegalna, ale legitymizowana, usprawiedliwiona”. Brakowało więc autoryzacji RB ONZ, ale spora część społeczności międzynarodowej oceniła, że wskutek fiaska rokowań dyplomatycznych była to najlepsza z możliwych opcji. Można więc przyjąć, że post factum uznano legitymację NATO do wyegzekwowania w Jugosławii prawa międzynarodowego.

PODSUMOWANIE.

Podsumowując, nieuznanie jurysdykcji przez Trybunał okazuje się być bezzasadne. Można postawić pod znakiem zapytania legalność interwencji NATO w Jugosławii oraz zasadność uznania budynków RTS za cel militarny, jednak deklarowanym celem NATO było wyegzekwowanie prawa międzynarodowego. Trybunał powinien więc przychylić się do wniosku skarżących i przyjąć jurysdykcję nie jako coś jednolitego, ale dzielącego się na poszczególne rodzaje, następnie ocenić w jakim zakresie kraje

NATO sprawowały jurysdykcję wykonawczą nad Jugosławią i w tych granicach rozpatrzyć pozostałe zarzuty – i to niezależnie od legalności interwencji lub jej braku.

Bibliografia i źródła

  • Malcolm Shaw „Prawo międzynarodowe”, książka i Wiedza, Warszawa 2006
  • The Kosovo Report Conflict, International Response, Lessons Learned – The Independent International Commission On Kosovo, Oxford 2000
  • Decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 12 grudnia 2001 r. 52207/99
  • Konwencja o polepszeniu losu rannych i chorych w armiach czynnych (I konwencja genewska), Genewa, 12 sierpnia 1949 r. ( DzU z 1956r., nr 38, poz. 171, załącznik
  • The NATO Internet Report http://www.nato.int/kosovo/repo(dostęp 23.05.2018)
  • Protection of Journalists and Media Professionals in Time of Armed Conflict, *nieoficjalne tłumaczenie “Protection des journalistes et des médias en période de conflit armé,” ALEXANDRE BALGUYGALLOIS, IRRC, March 2004, Vol. 86 No. 853, pp. 37-68) – https://casebook.icrc.org/case-study/protection-journalists(dostęp 23.05.2018)
  • Amnesty International, NATO Intervention in Yugoslavia, “Collateral Damage” or Unlawful Killings? (Amnesty International, Eur 70/018/2000 6 June 2000, NATO/Federal Republic of Yugoslavia, “Collateral Damage” or Unlawful Killings? Violations of the Laws of War by NATO during Operation Allied Force) https://casebook.icrc.org/case-study/federal-republic-yugoslavia-nato-intervention (dostęp 23.05.2018)
  • Sarah Miller „Revisiting Extraterritorial Jurisdiction: A Territorial Justification for Extraterritorial Jurisdiction under the European Convention”, European Journalof International Law, Volume 20, Issue 4, 1 November 2009, Pages 1223–1246 https://academic.oup.com/ejil/article/20/4/1223/530744 (dostęp 23.05.2018)
  • Fons Coomans i Menno T. Kamminga „Extraterritorial application of human rights treaties”, Antwerp-Oxford 2004

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.