Bośnia i Hercegowina,  Ezo

Visoko – największa piramida świata

Ezoteryczna podróż do świata filmów z żółtymi napisami.

Kilkadziesiąt kilometrów od Sarajewa znajduje się miejscowość Visoko. Można tam dojechać na parę sposobów, my wybraliśmy pociąg. W Bośni człowiek rozumie dlaczego tutejsi na pociąg mówią vlak. Obskurny pociąg leniwie wlecze się po torach, coś stuka, coś puka, ale jedzie.

Zaczyna się niewinnie. Ot, senne miasteczko, z deptakiem pełnym chińszczyzny, baterii, klapek i co tam akurat w kontenerowcu przypłynęło. Spomiędzy nich patrzą na nas baranie łby, albo i owcze, najpewniej obie – jagnięcina jest tu dość popularna, a jagnięce łby jednym ze sposobów jej spożywania. Gdzieś tam w tle majaczą góry. Na płotach i ścianach wiszą plakaty obwieszczające koridę u sąsiadów. Tańce, zabawy, śpiew i walczące byki. Podobno nie walczą do śmierci, bo nikomu się to nie opłaca – tylko o przegonienie z terytorium.

Korida w Bośni / fot. własne

Po krótkim spacerze dochodzimy do stolicy bałkańskiego foliarstwa, a rywalizacja w tym temacie jest najprawdę zacięta. Co ciekawe, większość samochodów jest na zachodnich blachach. Dlatego państwo nie tylko toleruje, ale wręcz wspiera wesołą działalność Semira Osmanagicia. Buduje drogi, fotografuje się z nim, ten kompleks to dość spory zastrzyk turystyczny dla tego kraju. Sam Semir mieszka niedaleko i zbudował w Visoko prawdziwy park rozrywki dla miłośników filmów z żółtymi napisami, starożytnych kosmitów, Danikena, van Helsinga i tym podobnych.

Pan Semir Osmanagić uznał, że góry w Visoko to tak naprawdę piramidy. Piramidy jedyne w Europie, w dodatku najstarsze i największe na świecie. Co więcej, mają one emitować skalarne fale Tesli, które w dodatku udało się sfotografować specjalistom z Belgradu i nawet te zdjęcia można tam zobaczyć. Poza tym są tam energetyczne kamienie, pamiętająca woda, miejsca zgodne z rezonansem magnetycznym Ziemi i sam już nie wiem co jeszcze. Można też kupić orgonity do niszczenia chemtrailsów.

Podobno okoliczne góry skrywają aż trzy piramidy: Bośniacką Piramidą Słońca (Bosanska Piramida Sunca), Bośniacką Piramidą Smoka (Bosanska Piramida Zmaja) i Bośniacką Piramidą Księżyca (Bosanska Piramida Mjeseca). Wejść można na razie tylko do jednej. Mają tunele. Osmanagić utrzymuje, że nie są drążone, tylko odkrywane, ale wystarczy spojrzeć na rzekomy budulec ścian by się domyślić jakie byłyby szanse przetrwania tych struktur przez kilka (naście, dziesiąt – liczba się zmienia) lat. Kiedyś miały tylko kilka tysięcy, ostatnio wiek wzrósł do około 30 tysięcy, a ich budowniczymi mieli być Ilirowie.

Wewnątrz piramidy / fot. własne

Obok jest park energetyczny z wieloma tablicami informacyjnymi, kamieniami, kręgami, słupami, znakami, orgonitami i co tam jeszcze da się wymyślić. Wszystko we wspaniałej, turystyczno-piknikowej atmosferze.

Więcej zdjęć:

Wiernym widzom Starożytnych Kosmitów ani budowla, ani postać Semira Osmanagicia nie powinna być obca, pojawiał się tam od czasu do czasu.

Wstęp dla dorosłych 20 marek bośniackich za godzinę z przewodnikiem i wspaniałymi historiami (około 47 złotych). Dla dzieci do lat sześciu bezpłatnie, w wieku do 14 lat 10 marek, a wstęp do samego parku jest bezpłatny. Polecam, wspaniała zabawa.

zdjęcia własne

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.